Jahabharata
Pankracy, ja się naoglądałem Brauna nawet za dużo. Jego wystąpienia dają powód do tego, żeby inni robili z nas antysemitów. A spójrz na niego teraz z brodą: wygląda normalnie jak rabin. I to nazwisko też jakieś takie :)
Jahabharata
Zyta, w sumie dobrze mówisz :) No pan Jackowski wpada niestety w takie klimaty właśnie Brauna czy Coryllusa. Wieczne spiski i intrygi. Chyba marzy im się Związek Sowiecki, gdzie faktycznie za każdym rogiem stał i obserwował cię kapuś... Ale tak jak powiedziałem, Jackowski ma tę zaletę, że jest naturalny: myśli na naszych oczach, kombinuje, zastanawia się, nie oszukuje nas, tylko daje do myślenia... Tamtym natomiast fikcja już dawno wymieszała się z rzeczywistością. Oni nie mają dylematów. Jackowski wciąż je ma, i to mu się chwali, nawet jak opowiada głupoty lub sieje czarnowidztwo :)
Jahabharata
Ale o co tu chodzi? "Zastanawiam się nad jedną rzeczą..." i kaniec filma? :)

Co do samego pana Jackowskiego to mimo że sieje nieraz dezinformację to wydaje się szczery w tym co mówi, i to jest dobre. Widać, że sam się zastanawia nad różnymi sprawami, a nie udziela gotowych porad, w przeciwieństwie do innych bohaterów TV Tagen, którzy z góry wiedzą wszystko najlepiej.

Natomiast ja mogę panu Jackowskiemu spróbować wyjaśnić, na czym polega strategia, że są terroryści dobrzy i źli. Każde państwo, które prowadzi suwerenną politykę międzynarodową (np demonizowane przez pana Jackowskiego Ameryka i Izrael), dba o własne interesy. I to jest zdrowe, chociaż przez wielu Polaków niezrozumiałe. No bo jak to jest - grzmi Polak - że Ameryka, nasz sojusznik, zrobiła coś, co działa na szkodę Polski. Bardzo naiwne rozumowanie. Tak czy śmak, w Syrii w tym momencie każdy walczy z każdym i w interesie Ameryki jest, żeby wspierać tych, którzy najmniej będą szkodzić Ameryce.

Znamienne jest, że Polacy przez 8 lat (a Wrocław, Człuchów, Bydgoszcz ogromną większością) wybierali sobie władzę, która nie dbała o polskie interesy geostrategiczne.

PS: uwaga nt. mody na te brody fantastyczna :)
Jahabharata
No tak znowu jakbym słuchał Brauna, Coryllusa, a jeszcze do spółki z Ziemkiewiczem i tym drugim dziennikarzem. Wszyscy oni to historycy-amatorzy, którzy mówiąc łagodnie nie wiedzą o czym mówią, według mnie. Zwykłe naginanie faktów do swoich własnych tez. Czyli normalka, nic nowego. Jasne, każdy tak może. Będąc zakochany w historii, już od podstawówki pasjami tworzyłem alternatywną interpretacją dziejów. I dobrze mi z tym. I każdy niech to sobie robi na zdrowie. Co nie znaczy, że każdego muszę słuchać...
Jahabharata
Dzięki, chociaż na razie jeszcze Tagen nie przekonał mnie, żeby opłacać abonament :)
Jahabharata
Maxpel, ja naprawdę dobrze znam i Brauna i Wolniewicza. I daleko mi do lewackości. Tylko tu nie chodzi o lewackość, prawicowość itp., tylko o skuteczność działania. Ja się zgadzam, że w systemie edukacyjnym dużo jest do zmiany, ale to jest według mnie sprawa drugo- lub trzeciorzędna. Nauczyciele będą się zasłaniać tym, że coś im się z góry narzuca, a oni mają związane ręce. Wiesz dlaczego? Bo oni jak diabeł święconej wody boją się poczuć do jakiejkolwiek odpowiedzialności za to co robią. A co robią? No właśnie nic nie robią. A uwierz mi, że jak się chce coś zrobić, to system w tym nie przeszkodzi. Ale wiele osób w Polsce jest jakoś tak nauczonych, że wszystko będą zwalać na czynniki zewnętrzne... przysłowiowych żydów, masonów itd., tylko nigdy na własną indolencję.

A powiedz mi, dlaczego ta babka z filmu według Ciebie kolportuje lewackie hasła.
Jahabharata
Nauczyciele są do wywalenia od zaraz. Pogonić to towarzystwo, a kształcenie nauczycieli poddać głębokiej reformie. Albo całe wakacje niech siedzą na warsztatach doszkalających. Przez 10 lat. Zero urlopu! Mają przecież ferie i przerwę świąteczną (to uprzywilejowana kasta). A jakby się komuś nie podobało, to droga wolna - są inne zawody. Zresztą takich kast zawodowych w Polsce jest więcej. Jak się tego nie pogoni, to ciężko myśleć o postępie, niestety. Równie ekspresowo trzeba by rozsadzić biurokrację. O kaście prokuratorsko-prawniczej już nawet nie wspominam. Sprawa edukacji jest jednak szczególnie newralgiczna, bo dotyczy dzieci, z których wyrastają kolejne pokolenia. Cały klucz do szczęścia człowieka leży w dzieciństwie.
Jahabharata
Taka nasza tu dyskusja do niczego nie prowadzi. Co to znaczy "nie uogólniajmy"? Mówię, jaka jest tendencja dominująca. Albo że to jest niby krzywdzące? Albo mówimy jak jest albo bawimy się w słodkie słówka, bijemy pianę i zamiast rzeczy konkretnych toniemy w teoriach spiskowych. Albo coś faktycznie chcemy zmieniać albo filozofujemy. Pan Braun, przy całej mojej sympatii do niego, to fantasta. Jeśli miałbym popadać w teorie spiskowe w jego stylu to on przede wszystkim wzbudziłby moje podejrzenia. Kto go wynajął, żeby ludziom tak mieszać w głowach? Na szczęście jakiś ok. 1% wyborców dał się na to nabrać.
Tak czy śmak, jak powiedziałem, nasz tu taki dyskusyjny ping-pong do niczego nie prowadzi. Co innego pogadać sobie o jego teoriach w kategoriach abstrakcji, ale skoro Pan to bierze na poważnie to znaczy, że każdą bajkę będzie można Panu sprzedać, tylko dlatego że doda się do tego kilka przypadkowych, luźno związanych ze sobą faktów. To samo zresztą zauważyłem u sympatyków Tadzia Owsianki. Wrzuci kilka faktów naukowych, a potem dopasuje je na rympał do swoich szalonych wizji. Zresztą to metoda stara jak świat...
Jahabharata
"Rodzice i nauczyciele chcą jak najlepiej"... Wolne żarty. Rodzicom w dzisiejszych czasach zależy tylko na tym, żeby mieć wychowywanie dzieci z głowy, bo oni nie mają na to ani czasu ani, przede wszystkim, pomysłu. Natomiast, ponieważ sam jestem nauczycielem, widzę z bliska, jakie podejście mają w dzisiejszych czasach nauczyciele. Po pierwsze są nieprzygotowani do zawodu (w sposób absolutnie przerażający!), a po drugie nie ma mowy o czymś takim jak powołanie w ich przypadku, co powinno być kluczowe w tym zawodzie. Oczywiście, jak wszędzie zdażają się wyjątki. To są jednak generalnie niedojdy, dla których liczy się łatwa kasa i długie wakacje. To najbardziej leniwy zawód na świecie. Zero ambicji. Płakać się chce jak się z nimi rozmawia i oni szczerze, nie owijając w bawełnę, mówią o swojej pracy. Ta babka z filmu słusznie zauważyła, że trzeba zaangażować emocje dziecka, żeby ono zaczęło się uczyć. Nauczyciele-roboty są ostatnimi ludźmi na świecie, którzy potrafią to zrobić. Proszę mi wierzyć...

Co do pana Grzegorza Brauna, "obce siły", system... Zwyczajne teorie spiskowe, niemające nic wspólnego z rzeczywistością, która jest o wiele prostsza. Lubię pana Brauna za jego elokwencję, ale treść tego co opowiada trzeba traktować w kategoriach fikcji. Tak samo jak literaturę science fiction. To dobra rozrywka.
Jahabharata
Ale fajnie babka mówi... Tylko wydaje mi się, że przykład jej ojca powinien jej nasunąć taki wniosek, że jednak edukacja wcześniej była na wyższym poziomie. Tak czy inaczej, problemem według mnie są: 1. rodzice, 2. nauczyciele. Więc trzeba by wyedukować rodziców i nauczycieli, a potem dopiero zabierać się za edukację dzieci. To wszystko jest jakoś tak dziwnie postawione na głowie.