Porzeczka
Ewunia
A skąd wiesz, że p. Nelly się zatrzymała? 5d po prostu oznacza koniec z negatywnymi częstotliwościami. Nie oznacza, że nie masz kontaktu z innymi wymiarami. Ona zresztą nic nie mówi na temat tego czy człowiek jest wielowymiarowy, czy wszechwymiarowy. Więc nie wiadomo jak to wg niej jest. To Ziemia wychodzi z 3d. A my mamy w tym względzie wolny wybór. Cudownie by było, gdyby to nie była syriuszańska kaczka dziennikarska. Jak dla mnie nie ma nic ważniejszego. Bez wyautowania negatywnych częstotliwości nic nie pójdzie do przodu. No bo jak?
"Byle do przodu" w 3d jest jedynie stawianiem ptaszków na liście zakupów. Można mieć na niej i wchodzenie na ośmiotysięczniki.
Porzeczka
Wzięte z komentarzy pani Nelly z linku:
https://www.youtube.com/user/nelly251061

Wszystkie lęki i samo-biczowanie pochodzi z umysłowego oprogramowania i nie ma nic wspolnego z Prawdą Istoty Ludzkiej. Zajmuj sie tylko codziennymi zadaniami ktore wyłaniają się do zrobienia i polecam wyłączyć śledzenie info w necie bowiem 90% to pułapka rozkręcająca lęk ktory jest jedynie symulacją.

Na planie 3d funkcjonuje fałszywy program O konieczności zjadania innych istot ze świata roślin i zwierząt w celu przetrwania. Tutaj wszyscy siebie zjadają nawzajem rowniez w sensie wykorzystywania emocjonalnego. Zycie organiczne nie zawiera w sobie uzależnienia swojego zycia od uśmiercenia innego. To jest matryca śmierci , przemocy i cierpienia... To juz sdpbiega konca gdyż planeta nie moze juz dłużej tego udźwignąć. Bretarianizm to organika a jedzenie to wypaczony styl zycia

niezależnie od stanu świadomości wszyscy ludzie na Ziemi przechodzą proces transmutacji, tyle tylko, że im więcej emocji związanych z oceną świata i ludzi, tym więcej cierpienia na planie fizycznym i psychicznym. Znika życie jakie znamy poprzez konstrukt umysłu. Do końca 2017 znikną wszystkie linie czasowe reprezentujące Ziemię 3d. Ciała osób żyjacych w złości, zawiści, pogardzie, egoizmie , okrucieństwie itp....zakończą swe obecne życie. Właśnie dlatego obserwuje się niespotykany wcześniej ogromny przyrost ilości zgonów na 'choroby nieuleczalne" w ostatnim czasie.
Porzeczka
Będzie niegrzecznie momentami. Moja irytacja wynika z dysonansu między tym o czym pan mówi, a tym co jest.

Czym innym jest zauważanie wśród zwierząt zachowań pięknych, mądrych i wzorcowych, a czym innym powiedzenie, że świat przyrody jest w 100% w nowym wzorcowym wszechświecie. Takie zachowanie psów pewnie zdarzało się i 100 lat temu.
Czekam na komunikat od matki, że trawa jest już czerwona i bronienie tego przez pana w razie oponentów. Czasami mam wrażenie, że matka sprawdza ile jeszcze pan łyknie i w końcu się z czymś nie zgodzi. Ale pan pewnie boi się pójścia w odstawkę dla matki. Szlabanu na otrzymywanie przekazów i utracenia umiejętności ich interpretowania.

Mówi pan, że jesteśmy przed przesileniem, po którym zachowania nie wzorcowe już nie będą mogły mieć miejsca. Wielokrotnie pan powtarzał, że już tak jest. Oczywiście brzmiało to i brzmi nadal jak „trawa jest czerwona”, bo każdy widział i widzi, że nic się nie zmieniło. Zapytuję, a co się stanie z tą niewzorcową populacją 99,9% po tym przesileniu? Dostanie olśnienia?
Także kłania się momentami Szymborska:
http://idn.org.pl/poezja/szymborska/schylek_wieku.htm

Coś więcej o tym nowym przesileniu jednak poproszę, jak można.

Pani Justyna na końcu mówi, że nie możecie pójść z nową wiedzą, bo nie zadajemy na jej temat pytań. Przecież nie raz prosiliśmy o nowości. Także zadaję pytanie: Proszę o powiedzenie, czym byście chcieli się z nami podzielić. Tak skrótowo. Pytam serio.
Porzeczka
W czytaniu pytania o nowy wzorcowy świat zwierząt pominęła Pani najważniejszą kwestię, a mianowicie stres i strach zwierząt. Powtórzę się więc: „... Zwierzęta wytwarzają dużo stresu (były przeprowadzane takie badania), bo wciąż muszą czuwać, albo uciekać. A co dopiero muszą czuć gdy są dopadnięte.” I to jest klu mojego zarzutu o wzorcowość świata zwierząt. Sam Pan Tadeusz powiedział w którejś wieczorynce, że kiedyś mięso będzie wytwarzane w laboratoriach, bo po co zabijać zwierzęta. Wydawało mu się to absurdalne. A jakoś w świecie zwierząt nie widzi tego absurdu. WIADOMO, ŻE NIE CHODZI MI O WEGETARIANIZM, TYLKO O TO JAK JEST POZYSKIWANE MIĘSO. Ale już się przyzwyczaiłam do tego typu interpretacji pytań, które zawierają w sobie veto co do przekazów. Czyli z pytającego robi się głupiego Jasia.

Co do przykładu pieska, który nie położył się ani przy panu, ani przy swoim panu to zachował się zgodnie ze swoim priorytetem. A jego priorytetem było, żeby ani pan, ani jego właściciel nie poczuli się mniej ważni, zlekceważeni.
Zauważyłam, że w kontaktach z osobami, które często zaciągają hamulec, gdy my jedziemy swoim torem i swoim samochodem, czyli tacy którzy w nie wzorcowy sposób władowują się w naszą przestrzeń, warto siebie zapytać o swój priorytet. Moim jest (oczywiście nie zawsze mi to wychodzi i nie zawsze tak chcę) nie kłócenie się, nie powodowanie spięć. Więc jak w pierwszej kolejności pojawia się we mnie odruch ostrego bronienia swojego zdania, gwałtownego wyrzucenia kogoś ze swojej przestrzeni, to przypominam sobie o swoim priorytecie. Bywa, że go świadomie ignoruję. Odnalazłam mechanizm „co jest dla mnie na pierwszym miejscu w kontaktach”. To pozwala mi być nie tak reakcyjną. Nawet jak ktoś ma wybuchową osobowość, to przecież w trakcie życia może chcieć przestać używać takiego narzędzia. Bo nic z niczym nie jest na zawsze zlepione. Wszystko jest osobnym trybikiem. Można to dostrzec we wglądach, w trakcie doświadczeń. Oczywiście u kogoś na pierwszym miejscu w kontaktach z innymi może być „ja mam zawsze rację”, albo "matka ma zawsze rację".
Porzeczka
https://www.youtube.com/watch?v=15kWzIAq4gA
Jakby Pan zinterpretował tekst tej piosenki. Kto to jest Julia i Ja?
Autor tego tekstu mówił kiedyś w Jedynce PR, że opornie szło mu pisanie tego tekstu do muzyki. Że porzucił stare próby tworzenia go, gdy mu się przyśnił właśnie ten tekst. I mimo, że zwrot "Julia i ja" brzmi trochę dziwnie, bo śpiewa go kobieta, to zostawili tak jak było w przekazie.
Porzeczka
Jak może świat zwierząt być już po stronie nowego wzorcowego wszechświata. Czyli co się w nim zmieniło, bo ja nie widzę zmian zachowań wśród zwierząt, np. przejścia na wegetarianizm lub spadającego mięsa z nieba dla mięsożernych. Przecież w świecie zwierząt jedno poluje na drugie. Zwierzęta wytwarzają dużo stresu (były przeprowadzane takie badania), bo wciąż muszą czuwać, albo uciekać. A co dopiero muszą czuć gdy są dopadnięte. Antylopy gdyby mogły to strzeliłyby panu kopa. A już nie wspomnę o haremach słoni morskich, w których samice są przez nich więzione. Gdzie ta duchowa materia w świecie zwierząt się znajduje?

Mówi Pan "A człowiek znajdzie się po stronie nowego wszechświata, gdy sam tego zechce?" Wielu chce. Często jest to ich jedyne marzenie i przeogromne pragnienie. Wg mnie nawet jak jest nowy wszechświat, to nie w tej linii czasowej lub ten pociąg jeszcze do nas nie dojechał. Tu gdzie żyjemy nic się nie zmieniło. I nie zmieni się dopóki będzie dopuszczone życie w jednym miejscu dla normalności i nienormalności. Owszem jest jedna cenna zmiana, że wielu ludziom otworzyły się oczy na normalność. Ale zapach nienormalności czuć prawie na każdym kroku, bo jest energią. A energia jest jak wiatr.
Porzeczka
Jak sobie myślę "świadomość chrystusowa" to mi się nic nie wyświetla. Ale kojarzenie tego terminu z jednym the best człowiekiem? Kiedy p. Tadeusz powiedział, że tu chodziło o misję chrystusową, to dla mnie to ma ręce i nogi. W tym widzę potęgę i mądrość. Ile osób mogło poznać osobiście tego the best człowieka? A doświadczeniem jest tylko poznanie na własnej skórze, a nie poprzez opowieści. A ilu ludzi mogło się zetknąć z misją chrystusową osobiście?
Co do miłości bezwarunkowej. Jeśli masz taką naturę, że czujesz miłość do wszystkiego to proszę bardzo. A jeśli nie , to po co się zmuszać i zaprzeczać temu co czujesz. Za to warto zapytać siebie, dlaczego to czy tamto czuję. Ale bez wymogu, że musi przyjść odpowiedź.
Porzeczka
Myślę, że byłabyś sobą Zyta. W końcu w tym odcinku p. Tadeusz "bycie sobą" uznał za wartość. Bo we wcześniejszych i na NTV, gdy np. ja mówiłam o byciu sobą, to nazywał takich leniuchami, którzy się zatrzymali i leżakują na zielonej trawce lub robią głupoty.
Zero w tym wymiarze to być może stan czystej obserwacji.
To zależy jaka jest codzienność Zyta. Jak niekompatybilna z Tobą to włączasz obserwację (jak się da), żeby mniej Cię zżymało. Jak kompatybilna, to czujesz przypływ miłości i się otwierasz. A gdy wiesz co jest normalne, wzorcowe, dobre to tylko to może być z Tobą kompatybilne.
Porzeczka
Jak się jest wyłącznie w stanie czystej własnej świadomości to być może wtedy jest to zero, czyli nic. Dopiero jak się z niej wyściubia nosa to jest coś, czyli 1. A nakierowani na normalność, nosa nie wyściubiają za chętnie, ponieważ wciąż wokół jest mnóstwo niekompatybilnych z nami zdarzeń, które roztrajają nasz system nerwowy. Więc uciekanie w zero jest reakcją obronną.
Porzeczka
1. A tą mgłę 13 wymiaru to się wyczuwa nosem, czy widzi wzrokiem?
2. Jak dużo miał Pan autorytarnych wcieleń?