Adam1946
Wywiad bardzo interesujący.Ja osobiście mam swoje zdarzenie
związane z Ojcem Pio.20 lat temu moja wtedy 16 nastoletnia córka zasłabła w przedpokoju,upadając.Lekarze miejscowego szpitala stwierdzili,że trzeba wstawić rozrusznik serca.Oboje z żoną wyleliśmy morze łez,świat nam się zawalił.W wojewódzkim szpitalu w Lublinie,w drugi dzień Świąt Wielkanocnych miano przeprowadzić ostateczne badanie.Wychodząc ze szpitala zobaczyłem w kiosku książkę ze zdjęciem Ojca Pio.Kupiłem i błagałem o pomoc.Po badaniu ,rozrusznik był niepotrzebny.8 lat później byłem u grobu Ojca Pio.,dziękując ze łzami za pomoc.